Kanały:
Wpisy
Komentarze

Dzisiaj mam zamiar kilka spraw poruszyć. W nagrodę za przeczytanie całości umieściłem na końcu kolejną sex opowieść – tym razem o powabnej blond blacharze. Aby zostać tak nagrodzonym musicie przebrnąć przez 2 nudne akapity: o ocenianiu i o łajzowatości. Zapraszam…

“Nie błądzę, nie sądzę – to innych jest udręka.”

Mdli mnie, no dosłownie mam odruchy wymiotne, gdy słyszę banialuki typu: “Wiesz, ja nikogo nie oceniam…” albo “To Bóg jest od oceniania, a nie my…”. Każdy ocenia, bez wyjątku, każdy sobie w głowie komentuje i sytuacje i ludzi. Dlaczego? Bo taka jest nasza natura i basta. W taki to sposób pracuje nasz umysł. Odbieramy jakieś bodźce (np. wzrokowe) i już załącza się nam ocenianie. Mózg wręcz podświadomie wyszukuje skojarzenia, porównuje dane zajście do innych – nie mamy na to wpływu. Co w takim wypadku może zrobić Rasta, który przecież powinien wierzyć w równość? Może jedynie starać się, aby taka automatyczna ocena nie rzutowała na stosunki z drugim człowiekiem. Przecież możemy uznawać kogoś za łajzę, ale traktować go jako równego sobie.

W taki oto zwinny sposób nawiązałem do drugiego akapitu. Na maturze otrzymałbym pewnie za to dodatkowy punkt za kompozycje… Kolejną rzeczą, która mnie drażni to łajzowatość. Jak chyba większość ludzi nie trawię emo. Takie mam po prostu zboczenie z domu jeszcze wyniesione, żeby nie robić z siebie ofiary losu i nie współczuć tym, którzy takową z siebie robią. Po pierwsze: płakać moi drodzy powinno się w samotności (ew. wśród bliskich). Według mnie łzy to coś tak osobistego, wręcz intymnego, że widząc kogoś płaczącego na widoku i nie starającego się tego ukryć to czuję się jakbym widział go uprawiającego seks. Znając mych czytelników od razu zaznaczę – nie, nie podnieca mnie to, po prostu czuję zgorszenie i zakłopotanie. Po drugie: denerwują mnie osoby uważające się za nie wiadomo kogo, a będące po prostu łajzami, pozerami, którzy gdzieś tam w pogoni za byciem fajnym zatracili to kim są. Ehh… dobra, bo zaraz zacznę nazwiskami ciskać. Czas na nagrodę.

Wyobraźcie sobie brunetkę, 17 lat, 170 cm, wydatne piersi, ale nie jakieś tam obwisłe tylko super jędrne, podobnie tyłeczek. Siedzi na kanapie, przed nią rodzice. Znowu nie pozwolili jej pojechać na imprezę, że za młoda, że za późno i tak dalej. Ale w jej małej, młodziutkiej główce rodzi się złość i chęć ucieczki. Już ma plan, wymknie się gdy starsi zasną i wróci nim wstaną. Nigdy się nie dowiedzą. Jak pomyślała tak zrobiła. Na imprezie podbił do niej jakiś dwudziestolatek, zaprosił ją na przejażdżkę nowym, odpicowanym BMW, które dostał od rodziców. Tak sobie jadą i jadą, ciemno jak wiadomo gdzie no i jak się pewnie domyślacie: wypadek. Dziewczyna budzi się w szpitalu, cała obolała, umierająca. Od pielęgniarki dowiedziała się, że uderzyli w inny samochód. Para, która nim jechała zginęła na miejscu. Oczywiście naszły ją wyrzuty sumienia i pomyślała o rodzicach. Gdyby ich posłuchała nie leżałaby teraz w tym strasznym miejscu. Poprosiła pielęgniarkę, aby przekazała jej rodzicom przeprosiny za to, że zlekceważyła ich zakaz. Kobieta nic nie odpowiedziała. Zdziwiony lekarz (świadek tej rozmowy) spytał dlaczego zignorowała tą prośbę. “A co miałam zrobić? Jej rodzicie jechali po nią tym drugim samochodem w który uderzyli…”

Jaki z tego morał? Może: “Blachary to zagrożenie dla całej rodziny?” Albo “Gdyby kózka nie była blacharą to by rodziców nie zabiła…”.

Babylon i burning down and there is nothing You can do about it :) .

Bless Ya!

No popatrz, jak ten czas zleciał. Myk myk i go nie ma…

Dzisiaj 3 rzeczy: przemyślenia o prawie, coś o Kościele i o pięknych, młodych, seksownych studentkach (jako nagroda za przeczytanie dwóch pierwszych akapitów – nie oszukiwać!).

Bez zbędnego biadolenia przejdę do rzeczy. Tak na rozgrzewkę jedno przemyślenie na temat pojęcia “prawa”. Jeszcze zanim pewien warszawski skład wdał się w totalną komerchę wydając “Uderz w puchara”, i tym samym stracił mój szacunek, to spłodził “Polskie realia”. To utwór jest taki – jeden z pierwszych jakie dane mi było usłyszeć (z tego gatunku). Spośród ciągu narzekań wyłania się ważne i odważne stwierdzenie – “Legalne wcale nie znaczy uczciwe. Ludzie płacą podatki, a chodniki wciąż są krzywe…”. A jakby tak uznać to co uczciwe za legalne, a nieuczciwe za nielegalne? Tworzenie prawa pozostawić etykom i osobom wybitnie moralnym? Bez masy tysięcy przepisów i tym samym tysięcy furtek pozostawianych sobie przez prawodawców. Bez zawiłych słów, terminów, sformułowań. Po prostu etyka – rozróżnianie dobra od zła – nic poza tym. Do czego to doprowadzi? No bo powiedzcie mi w czym przejawia się nieuczciwość palacza marihuany? Wobec kogo jest nieuczciwy? Komu szkodzi? Co najwyżej sobie, ale to jego życie i sam za to odpowie…

Drugi akapit, a więc Kościół. Do czego on chce się znowu przyczepić? Wczoraj Tomasz Lis miał wywiad z Dalajlamą (duchowym przywódcą Tybetańczyków, Buddystą). Rozmowa zeszła trochę na Mao Zedonga, który powiedział niegdyś, że religia to trucizna. Lis się pyta Dalajlamy co by mu teraz na to odpowiedział. Słowa Jego Świątobliwości brzmiały mniej więcej tak: Religia jako zbiór zabobonów – tak to trucizna. Religia jako instytucja wykorzystująca swoich wiernych, gromadząca dobra materialne – tak to trucizna. – tak to mniej więcej brzmiało. Do własnego przemyślenia + bonus: wiecie kiedy powstało państwo Watykan? W 1929 roku. Wiecie kto pod to ziemię i prawo dał? Faszystowski rząd Benito Mussoliniego. Hmm… Ciekawe korzenie :P . Może niedługo coś jeszcze na pokrewne tematy napiszę, ale najpierw muszę sprawdzić źródła ;)

Biskupi niemieccy

No to teraz trzeci akapit, czyli studentki. Ostrzegam! Tylko dla dorosłych!

Dwie, piękne i powabne studentki mieszkają w jednym pokoju w akademiku gdzieś w USA. Jedna z nich – Susan – wyrusza na całonocną imprezę i uprzedza o tym współlokatorkę – Katie – aby ta się nie martwiła. Katie – no cóż, jest ładna, można nawet powiedzieć, że śliczna, ale pochodzi z biednego domu i naprawdę musi się uczyć by wypracować sobie świetlaną przyszłość. Tak też było tej nocy. Studentka zamknęła się w pokoju i usiadła do książek. Nagle zza drzwi usłyszała takie miarowe kapanie i diaboliczne wręcz chrząkanie. Przestraszona schowała się do szafy. Drzwi od pokoju otworzyły się. Odgłosy dobiegały coraz głośniej i wyraźniej. W końcu – ku przerażeniu Katie – doszło jeszcze drapanie w drzwi od kryjówki. Przerażona studentka nie potrafiła nawet szeptu z siebie wydobyć. W końcu chrząkanie i drapanie ustało, ale dziewczyna wyszła z szafy dopiero o wschodzie słońca. Na podłodze w pokoju leżała jej współlokatorka, cała blada, z poderżniętą krtanią połamanymi nogami i wyłamanymi paznokciami…

Sam seks co?

A jaki morał? Z dwojga złego to już chyba lepiej się uczyć niż imprezować…

Bless ya!

Jestem w trakcie czytania ciekawej choć nieco tendencyjnej książki o chrześcijaństwie. Pozwoliłem sobie streścić jej pierwszy rozdział w celach propagowania świadomego patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. Zakładam, że znacie oficjalną, ogólnodostępną i przystępną (ale skrótową) wersję historii pierwszych chrześcijan – Ojców Kościoła. Przed Wami natomiast spojrzenie na nich okiem krytycznym (czasami aż za bardzo) po to by załapać równowagę i nie popaść w skrajność.

Z racji tego, że szanuję Wasz czas to wpis ten będzie skrótem wręcz telegraficznym, w którym postaram się przedstawiać jedynie faktyczne wypowiedzi ludzi, a nie dywagacje na temat jak to mogło być, a jak nie. W podsumowaniu pozwolę sobie na wyrażenie własnego zdania.

Początki chrześcijaństwa (100 r.n.e – 400 r.n.e)

Obecne dogmaty, hierarchiczność Kościoła, scentralizowana władza czy w końcu stosunek do kobiet i ich rolę w ewangelizacji zawdzięczamy zwycięskim ortodoksyjnym (nazwanym tak ze względu na poglądy) chrześcijanom.

W sto lat po śmierci Chrystusa prawo do jedynej, słusznej interpretacji Ewangelii i Starego Testamentu zaczynają sobie przywłaszczać persony, które dążyły do ograniczenia indywidualnych relacji z Bogiem. Osoby te zagarnęły dla siebie prawo do kontroli rozwoju duchowego człowieka uważając za konieczne posłuszeństwo i strach wobec hierarchicznej władzy. Na szczęście nie wszyscy się z tym zgadzali, ale o tym kiedy indziej.

Jeden z Ojców Kościoła (Tertulian) w III wieku zadał pytanie: “Ale jak zamierzasz kochać [Boga] bez lęku, że nie kochasz?”, natomiast święty Jan Chryzostom pisał, że “(…) jeśli pozbawicie ziemię sędziów i strachu przed nimi, to nadejdzie upadek wsi, miast i narodów(…)”.

W pierwszym wieku naszej ery pojawiły się zalążki pomysłu przyjęcia despotycznej władzy w Kościele. Biskup Ignacy z Antioch pisał: “Twój biskup zastępuje Boga, a twoi [księża] apostołów (…) Poza nimi nie ma Kościoła”. Natomiast jeden z gnostyków dostrzegł w nich osoby, które “(…) w swojej próżnej ambicji, chcą rozkazywać jeden drugiemu, dominować jeden nad drugim (…)”.

Ortodoksyjni katoliccy klerycy do dzisiaj uważają, że są jedynymi, którzy zostali wybrani na następców apostołów i jako jedyni mogą oświecać innych. Biskup Ireneusz pisał:
“Obowiązkiem jest słuchać księży Kościoła (…) tych, którzy łącznie z dziedzictwem episkopatu otrzymali niezawodny dar przekazywania prawdy.” Natomiast gnostycy uważali, że Jezus popierał samopoznanie mówiąc: “szukajcie, a znajdziecie; zapukajcie, a otworzy się przed wami” i “Królestwo Boże jest w was”.

Poglądy ordotoksyjnych (prawowitych) chrześcijan i gnostyków różniły się również w kwestii kobiet. W początkowych latach V wieku św. Augustyn pisał: “musimy stwierdzić, że mąż ma panować nad swoją żoną, tak jak dusza panuje nad ciałem”. O dziwo nawet w 1977 roku papież Paweł VI wyjaśniał, że kobieta ma zakazany wstęp do stanu kapłańskiego, “ponieważ Pan nasz był mężczyzną”.

W swoim liście do Tymoteusza św. Paweł pisał: “(…) nie zezwalam żadnej kobiecie nauczać, czy swoim autorytetem przewyższać mężczyzn, ona ma milczeć.”. Natomiast zgoła odmienne zdanie miała część heretyków. Gnostyckie dzieło “Ewangelia Pokoju” znalezione w okolicach Morza Martwego spisane najprawdopodobniej przez sektę Essenów zawiera wypowiedź Jezusa: „Poprowadzę ciebie do królestwa aniołów naszej Matki”, która podważa męską naturę Boga.

Podsumowując: pierwsze wieki chrześcijaństwa pełne były różnych interpretatorów nauk Chrystusa. Niektórzy widzieli w nich przesłanie miłości, innym żądza władzy, zaspokajanie własnej ambicji oraz sianie strachu przesłoniły miłość. Niestety to właśnie tą grupę ludzi uznaje się za Ojców Kościoła.

Na podstawie książki “Ciemna Strona Historii Chrześcijaństwa” Ellerbe Helen.

Przemyślcie ;) .

Bless Ya!

Ha! Tego się nie spodziewaliście co? Kolejny wpis i to tak szybko? A jednak…

Jednak żeby nie było za miło i za śmiesznie to poruszę tym razem temat historyczny. Przedstawię Wam krótką historię lekarstwa narodów, co byście nie dali sobie wmówić, że Marihuanę wymyślili hipisi w latach 60′ :|

8000-7000 p.n.e.

Pierwsze stworzone przez czlowieka tkaniny zrobione sa z wlókna konopnego.

ok. 6500 p.n.e.

Chinczycy uzywaja wlókna konopi do produkcji lin i powrozów.

ok. 4000 p.n.e.

Pierwsze ubrania wykonane z konopi w Europie. Kanaba - sumeryjskie slowo, nazwa konopi, wchodzi na stale do jezyków ludów Indii, Europy i Bliskiego Wschodu. Jest to jedno z najstarszych slów w historii rodzaju ludzkiego.

ok. 2700 p.n.e.

Shen Nung, jeden z ojców chinskiej medycyny opisuje zastosowanie konopi w medycynie.

ok. 2000 p.n.e.

Jeden z najstarszych indyjskich zapisów o “magicznej roslinie” pojawia sie w wersach Athen-Verdy. Konopie indyjskie opisane zostaly jako jedna z pieciu swietych roslin. Warto wspomniec, ze konopie indyjskie daja mniej uzyteczne wlókno, za to produkuja wiecej substancji psychoaktywnych. Te odmiane arabscy kupcy dostarczali przez Mezopotamie i Bliski Wschód do Egiptu. Pierwsze warsztaty przetwarzajace wlókno konopne – Egipt.

ok. 1000 p.n.e.

Znaleziska znad Wolgi wskazuja, ze zamieszkujace te ziemie Scytowie, oprócz wykorzystania wlókna, odkryli inne wlasciwosci konopi. Pozostale po obróbce kwiaty zenskie palono w ognisku, dookola którego zbierali sie czlonkowie plemienia i wdychali dym.
Do zludzenia przypomina to komisyjne palenie marihuany przez policje :-)

ok. 550 p.n.e.

Perski prorok Zoroaster pisze Zend-Aveste, swiety tekst opisujacy ponad 10 000 gatunków roslin leczniczych. Konopie znajduja sie na poczatku listy.

ok. 450-400 p.n.e.

Herodot opisuje ceremonie pogrzebu scytyjskiego wodza, podczas której zbiorowo palono konopie (najprawdopodobniej odmiane Cannabis ruderalis). Z tego czasu pochodza odkryte w górach Altaj na Syberii, zamrozone wsród pozostalosci po Scytach, nasiona Cannabis ruderalis. Ta odmiana konopi ma prawdopodobnie najslabsze dzialanie psychoaktywne.

I w.

Chinczycy rozpoczynaja produkcje papieru z konopi.

800r

Islamski prorok Mohamed zezwala na uzywanie kanabisu i zabrania picia alkoholu.

1430-1431r

Joanna d’Arc zostaje oskarzona o czary i uzywanie roslin narkotycznych (m.in. konopi).

1484r

Papiez Innocenty VIII oglasza kanabis uzywka heretyków i zabrania stosowania go w medycynie.

1563r

Królowa Elzbieta I naklada grzywne w wysokosci 5 funtów na ziemian, którzy posiadaja ponad 60 akrów i nie uprawiaja konopi. Bylo to uzasadnione ogromnym zapotrzebowaniem floty na liny i tkaniny.
Rok pózniej hiszpanski król Filip nakazuje uprawe konopi we wszystkich koloniach hiszpanskich.

1619

Konopie sa masowo uprawiane w Ameryce Pln. Zapotrzebowanie brytyskiej floty na liny konopne bylo tak wielkie, ze w Virginii karano grzywna farmerów, którzy ich nie uprawiali.

XVIII w.

Plantatorami konopi sa m.in. T.Jefferson i G.Washington. Z pamietników Waszyngtona wynika, ze osobiscie nadzorowal on oddzielanie na plantacji roslin róznych plci. Takie dzialanie (niedopuszczenie do zapylenia) powoduje, ze osobniki zenskie produkuja wiecej zywicy - surowcu do produkcji haszyszu, a mniej nasion. Tak wiec ojciec demokracji byl niewatpliwie palaczem kanabisu.

28 czerwca 1776r

Pierwsza wersja Deklaracji Niepodleglosci zostaje napisana na papierze konopnym. Druga wersja, opublikowana 4 lipca, takze. Dopiero oficjalna kopia zostaje przepisana na pergamin.

1839r

W.B.O’Shaughnessy jako pierwszy europejski lekarz stosuje konopie jako srodek przeciwbólowy przy bólach reumatycznych, kolce jelitowej u dzieci i bólach tezcowych. Jean-Jacques Moreau de Tours, francuski psychiatra, uznaje przydatnosc kanabisu w leczeniu chorób psychicznych.

1844r

Theophile Gautier zaklada w Paryzu “Le Club des Haschischius”, którego czlonkowie palili sprowadzany z Algierii haszysz. Do klubu nalezeli m.in. Hugo Balzac, Gerarde de Nerval, Alexander Dumas ojciec i Charles Baudelaire.

1868r

W Egipcie wprowadzono zakaz spozywania kanabisu. Kraj ten bedzie potem naklanial do delegalizacji marihuany w Lidze Narodów.

1890r

Nadworny lekarz królowej Wiktorii, Sir Russell Reynolds, poleca kanabis jako srodek na bóle menstruacyjne. Pózniej w pierwszym numerze czasopisma medycznego “The Lancet”, pisze on: “Konopie, stosowane w odpowiedni sposób, sa jednym z najcenniejszych lekarstw, jakie posiadamy.”

1895r

Zaniepokojony ogromnym spozyciem konopi w koloniach, angielski parlament powoluje komisje w celu zbadania szkodliwosci zjawiska. W wyczerpujacym, siedmiotomowym opracowaniu komisja jednoznacznie stwierdza, ze palenie kanabisu nie wywoluje negatywnych objawów zdrowotnych i nie uzaleznia. Ponadto wymienione zostaja pozytywne efekty, zarówno emocjonalne, jak i spoleczne.

koniec XIX w.
pocz. XX w.

Rozpowszechnienie bawelny sprawilo, ze zmalalo zapotrzebowanie amerykanskiej gospodarki na konopie. Mimo to uprawy byly nadal powszechne, ze wzgledu na duza popularnosc marihuany jako uzywki. Zyskala ona sobie uznanie glównie wsród biedniejszej ludnosci. Jest nadal stosowana w medycynie.

1910r

Biala mniejszosc w Poludniowej Afryce zakazuje uzywania kanabisu. W ten sposób próbowano uniemozliwic rdzennej ludnosci odprawiania rytualów religijnych.

1917r

18 lat wczesniej Henry Timken, bogaty fabrykant i wynalazca lozyska kulkowego, spotkal sie z George Schlichtenem, takze wynalazca. Timken zaproponowal finansowanie projektu maszyny (ang. decorticator), która pozwalalaby oddzielic wlókno i miazsz roslin. Celem bylo masowe uzyskiwanie miazszu, aby umozliwic oplacalna produkcje papieru, nie wymagajaca wycinania lasów.
Teraz projekt jest gotowy. Timken jest zachwycony; uwaza ze nowy wynalazek moze byc pozyteczny dla ludzkosci (i przede wszystkim dla inwestorów). Zadowolony z sukcesu daje Schlichtenowi do dyspozycji 100 akrów zyznej ziemi na uprawe konopi w celu przetestowania maszyny. Pomimo prymitywnych metod uprawy, Schlichten ocenia ze maszyna pozwoli wyprodukowac 50 000 ton papieru w cenie 25$ za tone.

1920r

Wprowadzona w USA prohibicja alkoholowa zaowocowala gwaltownym wzrostem zainteresowania marihuana.

lata 20-te

Koncern DuPont staje sie strategicznym zakladem papierowo-wlókienniczym dla rzadu USA, gdyz zaspokaja wiekszosc potrzeb rynku. Jako producent papieru drzewnego i pózniejszy wynalazca Rayonu, pierwszego wlókna sztucznego, DuPont jest zaniepokojony badaniami nad tanim (a przez to malo dochodowym) przetwórstwem konopi.

1931r

Andrew Mellon, sekretarz skarbu panstwa, wlasciciel banku, z którego uslug korzysta DuPont zatwierdza kandydature swojego przyszlego ziecia, Harry’ego J. Anslingera na stanowisko szefa nowopowstalego Federalnego Biura d/s Narkotyków.

1932 – 1937r

Harry J. Anslinger, rozpoczyna propagandowy atak na marihuane. Jego wypowiedzi roily sie od plotek i bzdur (m.in. zapewnial kongresmanów, ze pod wplywem marihuany beda sklonni zabic wlasnych braci). Rozpetana przez niego narkotykowa paranoja sprawila, ze rzesze ludzi uwierzyly w zabójcza szkodliwosc kanabisu. Na licznych plakatach ostrzegajacych przed uzywka i rozprowadzajacymi ja handlarzami, marihuana jawi sie jako “piekielna roslina” i “zabójczy narkotyk”.
Anslingerowi wiernie wtóruje William Randolph Hearst, wlasciciel wielkiego wydawnictwa. W jego gazetach artykuly o tytulach takich, jak “Marihuana zmienia chlopców w potwory w 30 dni” sa na porzadku dziennym i sasiaduja z rasistowskimi tekstami skierowanymi przeciwko Hiszpanom i Murzynom. Czesto oba przewodnie tematy tych poczytnych brukowców byly mieszane – pojawialy sie np. artykuly o “nacpanych marihuana czarnuchach”, gwalcacych biale kobiety i grajacych “voodoo-satanistyczny” jazz.

1937r

Propaganda Anslingera i Hearsta osiaga swój cel – w 46 stanach USA zdelegalizowano marihuane. Jedyny glos sprzeciwu pochodzil od Amerykanskiego Stowarzyszenia Medycznego – dr James Woodward stwierdza ze w ten sposób spoleczenstwo straci jeden z najbardziej obiecujacych leków. Przez nastepne 2 lata, ok. 3 000 lekarzy zostanie ukaranych za stosowanie konopi. DuPont otrzymuje patent na produkcje tworzyw z ropy naftowej, oraz na bardzo szkodliwa dla srodowiska technologie wytwarzania papieru z drewna. Dzieki uniemozliwieniu produkcji papieru z konopi DuPont szybko osiaga ogromne zyski.

1941r

Magazyn “Popular Mechanics” publikuje projekt samochodu wykonanego i napedzanego produktami z konopi, autorstwa Henry’ego Forda. Majac nadzieje na uniezaleznienie od przemyslu naftowego, Henry Ford hodowal nielegalnie konopie przez kilka lat.

lata II W.S.

Japonska inwazja na Filipiny odcina USA od dostaw konopi. Rzad amerykanski, jeszcze niedawno nazywajacy konopie “zabójcami mlodziezy”, rozprowadza wsród farmerów 400 000 funtów nasion konopi i namawia do ich uprawy. Rozpoczete zostaja badania nad wykorzystaniem kanabisu jako “serum prawdy”. W badaniach uczestniczy Anslinger. Wyniki sa negatywne i prace szybko zostaja zakonczone.Anslinger kaze agentom Biura d/s Narkotyków sledzic muzyków jazzowych i swingowych, co do których byl pewien, ze pala marihuane. Pod obserwacja znalezli sie m.in. Thelonius Monk, Louis Armstrong, Count Basie, Cab Calloway, Duke Ellington i Dizzy Gillespie. Plan Anslingera przewidywal natychmiastowe aresztowanie tych ludzi na terenie calych Stanów. Przed dokonaniem tego szalenstwa powstrzymali go przelozeni.

1948r

Anslinger zeznaje w Kongresie, ze marihuana nastraja ludzi pokojowo i pacyfistycznie i moze byc wykorzystana przez komunistów do oslabienia ducha walki amerykanskiej mlodziezy. Jeszcze 11 lat wczesniej Anslinger glosil (takze w Kongresie) ze “Marihuana jest jednym z narkotyków, które wywoluja najsilniejsza agresje i przemoc.”

1961r

60 panstw podpisuje “Uniform Drug Convention”, przez co zobowiazuja sie do wyeliminowania z uzycia konopi w ciagu 25 lat (do 1986r).

1962r

John F. Kennedy wysyla Anslingera na emeryture po jego próbach ocenzurowania ksiazki “Osoba uzalezniona a prawo” autorstwa prof. Alfreda Lindsmitha. Kilka lat po zabójstwie Kennedy’ego, zwiazani z nim ludzie przyznali ze w planach na druga kadencje znajdowal sie projekt legalizacji marihuany.

1964r

Dr. Raphael Mechoulam z Uniwersytetu w Tel Avivie wyizolowal delta-9-tetrahydrokanabinol (THC), glówny skladnik psychoaktywny kanabisu.

lata ‘70

“Medical World News” oglasza: “Marihuana (…) jest prawdopodobnie najlepszym srodkiem na epilepsje znanym wspólczesnej medycynie.” Dr. Heath na zlecenie rzadu USA przeprowadza badanie majace wykazac, ze marihuana uszkadza mózg. Doswiadczenie polegalo na zalozeniu rezusowi maski gazowej i podaniu w ciagu 5 minut dawki dymu odpowiadajacej ponad 60 jointom. Sekcja wykazala uszkodzenia mózgu, jednak byly one spowodowane zatruciem tlenkiem wegla i brakiem tlenu.W USA zlagodzono przepisy dotyczace konopi. W niektórych stanach pozwolono na posiadanie ilosci do wlasnego uzytku.Christiania – dawne koszary w Kopenhadze, opanowane przez hippisowskie komuny, staja sie obiektem eksperymentu. Wladze pozwalaja mieszkancom dzielnicy na posiadanie marihuany w celach niehandlowych.W Holandii zalegalizowano posiadanie do 30g marihuany. Pozwolono tez na sprzedaz jej w przeznaczonych do tego celu miejscach (coffeshopach). Efektem byl wyrazny spadek liczby narkomanów (wsród osiemnastolatków – z 10% do 2%).

1989r.

Badania w Akademii Medycznej w St. Louis wykazuja, ze w ludzkim mózgu znajduja sie receptory reagujace na THC. Tak wiec dowiedziono, ze dzialanie kanabisu nie polega na niszczeniu komórek nerwowych. Co ciekawe, okazalo sie ze receptory te nie sa pobudzane przez zadne inne znane substancje.

1992 – 1994r.

W pólnocno-zachodnich landach niemieckich zezwolono na posiadanie znacznych ilosci kanabisu (do 30g w Szlezwiku-Holsztynie). Zrezygnowano tez ze scigania osób uzywajacych marihuany i haszyszu.

1997 – 1998r

W sprzedazy pojawia sie Marinol (inna nazwa – Dronabinol), syntetyczne THC rozpuszczone w oleju sezamowym w postaci kapsulek. Kilkunastu pacjentów w USA wyrokiem sadu otrzymuje zgode na uprawe konopi indyjskich na wlasne potrzeby. Wiele osób stosujacych Marinol uznalo, ze nie spelnia on swojej funkcji w takim stopniu, jak marihuana (m.in. wywoluje czeste napady leku; dziala z duzym opóznieniem; musi byc polykany pomimo odruchu wymiotnego, któremu ma zapobiegac; wywoluje problemy u uczulonych na olej sezamowy).

luty 1998r

Brytyjski magazyn “New scientists” publikuje fragment tajnego raportu WHO na temat szkodliwosci marihuany. Wybucha skandal; WHO jest zmuszone ujawnic calosc raportu. Jak sie okazalo, trwajace 15 lat szczególowe badania wykazaly, ze marihuana jest mniej szkodliwa od alkoholu i nikotyny, oraz ze “Nawet dlugotrwale palenie kanabisu w duzych ilosciach, nie wywoluje powaznych lub silnie uposledzajacych zaburzen funkcji poznawczych.”

Jak znam życie to pewnie tylko przelecieliście mi tabelę wzrokiem, a ja Wam mówię, że warto ją przestudiować. Przy czytaniu polecam słuchania świetnego utworu muzycznego:

 

Wyjaśnijmy sobie coś, to nie, że mi się nie chce, po prostu po pierwsze primo: nie mam czasu, a po drugie primo: nie mam materiałów zbyt wiele, a z tych co mam nie mogę korzystać. Dzisiaj zapodam dwa zdjęcia, pierwsze z nich ukazuje umiejętności psychotroniczne Michała, który siłą swojej woli potrafi podnosić przedmioty u Elwiry na lekcji:

Michu - Psychotronik

A drugie zdjęcie? No już niestety normalne, tylko troszeczkę zmodyfikowane i odpicowane. Przed państwem zdjęcie tego, który “coś z Chylą” :P . Śliczne :D

Ach te oczy…

Tak swoją drogą, to spójrzcie jeszcze raz na pierwsze zdjęcia – chyba zdolności psychotroniczne Michała mają też jakiś wpływ na Sylwka – badania nad tym zjawiskiem będą kontynuowane :D

Bless Ya!

Budowa fortu i Bless Ya

Dzisiaj bardzo, ale to bardzo skromnie, ale za to różnorodnie. Zaczniemy od fotki naszego fortu broniącego dostępu do sali nr 6 oraz skutecznie ochraniającego nas od kartkówki z matematyki:

Fort ostatniej nadziei.

Dodatkowo macie jeszcze następny konkurs z serii – uzupełnij komiks. W poprzednim rozwiązania podały jedynie dwie osoby – może tym razem będzie lepiej. Pytanie brzmi: o czym myśli Bunia, gdy rozmawia z Kurą…

Mini komiks

A teraz, drogie koleżanki i drodzy koledzy czas na trochę edukacji. Patryk się mnie spytał dlaczego blessya to ja mu odpowiem (i reszcie, którą to interesuje).

BlessYa w wykonaniu East West Rockers

Ogólnie “BlessYa” to “Bless You”, czyli w języku lengłidż “Bądź błogosławiony/a!”.

Sobieszewo + KONKURS!!!

A teraz, specjalnie dla Was kilka fotek klasowych. To taki wstęp przed czymś większym co mam zamiar opublikować :P . Zaczniemy od nostalgicznego zdjęcia z Sobieszewa (kliknij by powiększyć):

Sobieszewo - grupowe :P

Zdjęcie to jest również jakby zapowiedzią całej serii nostalgicznej, do której należeć będą już nie tylko fotografie ;) .

Podróż po niedawnych wydarzeniach rozpoczniemy nawiązaniem do wielkiego studia filmowego (ino ten lew jakiś inny):

Lew

A teraz znajdźcie chociaż 10 różnic między poprzednim a tym obrazkiem:

Różnice

A teraz… uwaga uwaga… KONKURS!!!

Tak tak, moi mili, przedstawiam Wam mini komiks, a Waszym zadaniem jest wymyślić treść do… tak, użyję tego słowa, do DYMKÓW. Sam miałem pewien pomysł, ale wierzę w to, że Wy zrobicie to lepiej. Odpowiedzi możecie podawać w komentarzach (pojawią się po mojej akceptacji) lub w szkole :P . Zwycięzca otrzyma… nagrodę :P . W postaci wydrukowanej wersji komiksu.

Mini komiks

Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi pod koniec tygodnia, a przyznanie nagrody w poniedziałek. Nie martwcie się, będzie w najbliższym czasie jeszcze kilka konkursów.

Bless ya!

Zgadnij kim jestem?

To raczej skierowane do uczniów klasy II A, ewentualnie do uczniów II LO w Starogardzie Gdańskim.

KIM JESTEM?

Kategoria: nauczyciele – międzyklasowa.

1. “Ja gdzieś to miałam, ale jeszcze sprawdzę, bo ktoś już się o to mnie pytał…” (nigdy nie sprawdza).

2. “OD TEJ CHWILI ANI SŁOWA!!! ble ble ble ble ble OD TEJ CHWILI ANI SŁOWA!!! ble ble ble ble ble…” (Żeby nie było, to ble ble ble to tak naprawdę coś ważnego, ale jakbym to zacytował to byście od razu zgadli).

3. “Szału nie ma…”, “POSRAŁO WAS PO***?!”

4. “STOP! Najpierw dyżurni, a potem interesanci!”

5. “Nie ma chętnych? To weźmiemy ochotników…”

6. “Druge” (zamiast drugie)

7. “I like bananas”

8. “Lekcja następna, temat dzisiejszy” (albo odwrotnie, różnie bywa)

9. Bo wiecie, ja podróżuje, mnie może nie być, bo ja wyjeżdżam i podróżuje i mnie może nie być i…

Kategoria: nauczyciele – tylko klasa II A

1. “GUZIK mnie to obchodzi!”, “GUZIK prawda.”

2. “MICHAŁ! Nie rozmawiaj!!!”

(nie mam teraz więcej pomysłów :/)

Kategoria uczniowie – klasa II A

1. “Jo Dawid, Twój stary! (…) Jo jak Twój stary (…)”

2. “Ale odczepcie się od mojego psa, o co Wam z tym chodzi, Wy jesteście jacyś nienormalni?”

3. “Nie wierzę…”, “BuniaBunia Peel”, “A mnie znowu nie będzie!!!”

4. “Każdy murzyn jest koszykarzem, ale nie każdy koszykarz – murzynem”, “A w jakiej sprawie?”, “Kto lubi arbuzy?”

5. “Gdzie jest moja bułka?? Gdzie jest moja bułka?? Kto wziął moją bułkę??”

6. “JANINA” (to jedynie dla osób, które były w Montenegro),

7. “Koszykówka jest moim życiem (…) Nawet mogę nocy nie przespać żeby jakąś relację napisać.”

8. “Awruly wruk agna felita amra ffrjuk Sportowe Fakty PE EL gnur hruj akca mak”

9. “Nie, ja muszę do tej szkoły chodzić. Na prawdę muszę. No na prawdę… No nie chcę, ale muszę. No zmuszają mnie. Muszę…”

10. “BiDżej… Ty coś z Chylą?” ;)

11. “Nie będzie mnie byle łach obrażał!”

12. “Ale ja to sama robiłam! Na prawdę sama! No dobra, mama mi trochę pomagała, no, ale trochę tylko…”

13. “PROSZĘ PANIĄĄĄĄĄ” – tutaj kilka osób, a to mnie na prawdę doprowadza do szału :( .

No i to by było na razie tyle, odpowiedzi proszę w komentarzach dawać jak chcecie :P . To tak na szybkiego robione, bo się mój serial zaczyna :P

Rasta agresywny?

Wiele osób (także tych identyfikujących się z ruchem Rastafari) może mieć wątpliwości po przesłuchaniu paru piosenek co do nie-agresji Rasta i muzyki Reggae. Przecież w wielu utworach wprost wypowiadane są hasła walki oraz spalania (nie tylko bluntów :P ). Postaram się przedstawić moją interpretację tych faktów, może komuś rozjaśni się po tym w głowie ;) .

Zacznijmy od walki – przeważnie walki z Babilonem. Można to zinterpretować jako walkę zbrojną, fizyczną czy nawet słowną, ale nie sądzę by o to chodziło (gdyż takie podejście stoi w sprzeczności z “ideologią” Rasta). Uznajmy jednak Babilon nie za system, a za postawę wobec świata – obojętność. W takim wypadku areną wojny byłoby nasze wnętrze, dusza, serce, umysł, przyzwyczajenia, zachowanie. Nie ma zatem agresji wobec drugiego człowieka, nie ma agresji wobec nas samych, a jedynie nawoływanie do zmian wewnętrznych.

Drugą kwestią jest “Babilon płonie!” – w różnych wersjach motyw ten przewija się przez znaczną część piosenek reggae. Bynajmniej nie jest to zachęta dla podpalaczy by puszczali z dymem budynki instytucji państwowych, sklepy Nike itp. Zinterpretujmy to jako “trzymanie się od czegoś z dala”. Zdystansujmy się do instytucji jawnie ograniczającej nasze prawo do wolności (Policja), indoktrynujących nas (Kościół Katolicki – Watykan) oraz zmuszających nas do niewolniczej pracy na rzecz bogatszych (Pieniądze – Mamona). Nie walczmy z tym, bo wpływalibyśmy przez to negatywnie na osoby, które uważają te rzeczy za coś pozytywnego, potrzebnego do życia…

Mimo że moglibyśmy starać się narzucać innym nasz punkt widzenia, nasze przekonania, ideologię – to nie róbmy tego! Skoro sami chcemy trzymać się z dala od indoktrynacji to nie jest nam dane uczestniczyć w tym procesie – nawet jeżeli uważamy nasze racje za w pełni słuszne – możemy się mylić.

Co zatem możemy robić? Spalić Babilon, Watykan oraz Mamonę, a tym samym dawać innym dobry przykład, udowodnić, że tak też można żyć, a to co każe nam myśleć, że nie, jest jedynie iluzją – nie podtrzymujmy jej!

Na koniec fragment tekstu z piosenki Bas Tajpana “Daj mi ogień”

” Sodomia, sodomia otacza mnie sodomia
To wartości moralnych upadek i agonia
Choroba choroba otacza mnie choroba
Głupcy tańczą radośnie na swych własnych grobach

Paranoja, paranoja otacza mnie paranoja
Pomsty żądam! Do nieba o nią nie wołam
Niewola, niewola otacza mnie niewola
Niewolników ciężki los, ciężka niewolnicza dola

Cierpienie cierpienie otacza mnie cierpienie
Babilon jest chorobą Babilon problemem
Sodomia, sodomia otacza mnie sodomia
To wartości moralnych upadek i agonia

Daj mi ognia bym mógł sie odrodzić
Daj mi wody bym mógł się oczyścić
Daj mi ziela do głębokiej medytacji
Twoje słowo Jah źródłem wszelkiej inspiracji! “

Cała piosenka na wrzucie

Bless Ya!

Oberwanie za friko?

No chyba już czas na mój pierwszy wpis ;) .

Tak to jest, gdy nie ma gdzie pisać i do kogo – to wena jest, a gdy w końcu założy się bloga czy następny pamiętnik to zaczyna brakować pomysłów. Postaram się to jednak przełamać i napiszę o tym o czym myślałem już dawno temu, a teraz podzieliłem się tym z kumplem:

Udaje mi się czasami zrozumieć innych ludzi, postawić się w ich sytuacji i poczuć to co oni. Swego czasu w mojej mieścinie dyskutowano dużo o tym, że wieczorem w parku można oberwać za friko. Wielkie było poruszenie wśród mieszkańców, znajomych, nauczycieli i znacznej części inteligentów. Aż dziw mnie wziął, że tak zacni, wyniośli ludzie nie pomyśleli o tym co dla mnie stało się po jakimś czasie przemyśleń oczywiste. Zacznijmy od początku, czyli przedstawmy czynniki i postacie występujące w “Oberwanie za friko?”.

Miejsce akcji: park miejski, boczne alejki z dala od głównego “traktu”. Może być to też dowolne miejsce publiczne: dyskoteka, pub, dziedziniec przed kościołem, hipermarket itp.

Czas akcji: praktycznie obojętny, ale przyjmijmy, że jest wieczór (godzina 18).

Bohaterowie:

a) inteligent – przeciętny uczeń którejś ze szkół, na tyle inteligentny by prowadzić swobodną dyskusję, ale na tyle “głupi”(?), aby nie dojść do wniosków przedstawionych na końcu historii. Wzrost przeciętny, sylwetka zdecydowanie nieatletyczna, wyraz twarzy raczej pokojowy, ale potrafiący być zadziorny. Ot, taki przeciętny człowieczek.

b) osiłek, dresiarz, chuligan(?) – dobrze zbudowany, wysoki, szeroki, łysy, zapewne z tatuażem gdzieś na wierzchu. Wręcz emanuje do innych wiadomością: “mogę Ci zrobić krzywdę, nie podchodź”. Mieszkaniec blokowisk, ale niekoniecznie. Równie dobrze może mieszkać w “dobrym domu” z rodzicami, ale przed kumplami tak długo zgrywał twardziela, gangstera, że w końcu zatracił w tym wizerunku samego siebie (?).

Przejdźmy do sytuacji. Te dwa typy mijają się w parku. Osoba A przez chwilę patrzy na osobnika B, może ich wzrok się nawet spotkał. Naszemu inteligentowi przebiegło przez myśl, że mija jakiegoś kryminalistę, w ciągu sekundy go osądza, szufladkuje. Pochlebia mu to, że nie jest taki jak on, że nie musi podbudowywać swojego ego na siłce. Niestety wynikiem tych przemyśleń jest pogardliwy wyraz twarzy, którego nie udało się powstrzymać. Osiłek natychmiast to wyłapuje. Nienawidzi takiego czegoś, nie lubi gdy ktoś czuje się lepszy od niego. W jego psychice natychmiast rodzi się pomysł wymierzenia kary za ten wzrok – w końcu nie po to spędzał czas na ciężkiej harówce na siłce, nie po to kołował pieniądze by ją opłacić, nie po to wydawał kasę na odżywki (te bardziej i mniej legalne), nie po to robił sobie tatuaż(e) by teraz jakieś chucherko nie okazało mu szacunku. No i po krótkiej wymianie zdań zaczyna się jatka, które trwa do momentu ucieczki inteligenta, litości wywołanej jego płaczem czy po prostu utratą przytomności osobnika A. Potem będzie rozpowiadał znajomym, że dostał za friko – za spojrzenie. Do czasu aż ktoś go w końcu uświadomi, że: “Za spojrzenie to nie znaczy za friko”.

Historia smutna, ale prawdziwa i z morałem. Naprawdę warto okazać szacunek komuś większemu od nas, wyglądającemu groźnie już za dnia, bo na ten image ta osoba naprawdę musiała się napracować.

A co to ma wspólnego z Boomem na Babilon? No cóż, może lekcja z tego płynąca jest również taka, że poprzez umiejętne wczucie się w sytuację drugiej osoby (nie osądzając jej przy tym) można uratować swoje zdrowie, a przy okazji zmienić się (i tym samym świat) na lepsze.

Bless Ya ;) !