No popatrz, jak ten czas zleciał. Myk myk i go nie ma…
Dzisiaj 3 rzeczy: przemyślenia o prawie, coś o Kościele i o pięknych, młodych, seksownych studentkach (jako nagroda za przeczytanie dwóch pierwszych akapitów – nie oszukiwać!).
Bez zbędnego biadolenia przejdę do rzeczy. Tak na rozgrzewkę jedno przemyślenie na temat pojęcia “prawa”. Jeszcze zanim pewien warszawski skład wdał się w totalną komerchę wydając “Uderz w puchara”, i tym samym stracił mój szacunek, to spłodził “Polskie realia”. To utwór jest taki – jeden z pierwszych jakie dane mi było usłyszeć (z tego gatunku). Spośród ciągu narzekań wyłania się ważne i odważne stwierdzenie – “Legalne wcale nie znaczy uczciwe. Ludzie płacą podatki, a chodniki wciąż są krzywe…”. A jakby tak uznać to co uczciwe za legalne, a nieuczciwe za nielegalne? Tworzenie prawa pozostawić etykom i osobom wybitnie moralnym? Bez masy tysięcy przepisów i tym samym tysięcy furtek pozostawianych sobie przez prawodawców. Bez zawiłych słów, terminów, sformułowań. Po prostu etyka – rozróżnianie dobra od zła – nic poza tym. Do czego to doprowadzi? No bo powiedzcie mi w czym przejawia się nieuczciwość palacza marihuany? Wobec kogo jest nieuczciwy? Komu szkodzi? Co najwyżej sobie, ale to jego życie i sam za to odpowie…
Drugi akapit, a więc Kościół. Do czego on chce się znowu przyczepić? Wczoraj Tomasz Lis miał wywiad z Dalajlamą (duchowym przywódcą Tybetańczyków, Buddystą). Rozmowa zeszła trochę na Mao Zedonga, który powiedział niegdyś, że religia to trucizna. Lis się pyta Dalajlamy co by mu teraz na to odpowiedział. Słowa Jego Świątobliwości brzmiały mniej więcej tak: Religia jako zbiór zabobonów – tak to trucizna. Religia jako instytucja wykorzystująca swoich wiernych, gromadząca dobra materialne – tak to trucizna. – tak to mniej więcej brzmiało. Do własnego przemyślenia + bonus: wiecie kiedy powstało państwo Watykan? W 1929 roku. Wiecie kto pod to ziemię i prawo dał? Faszystowski rząd Benito Mussoliniego. Hmm… Ciekawe korzenie
. Może niedługo coś jeszcze na pokrewne tematy napiszę, ale najpierw muszę sprawdzić źródła
…

No to teraz trzeci akapit, czyli studentki. Ostrzegam! Tylko dla dorosłych!
Dwie, piękne i powabne studentki mieszkają w jednym pokoju w akademiku gdzieś w USA. Jedna z nich – Susan – wyrusza na całonocną imprezę i uprzedza o tym współlokatorkę – Katie – aby ta się nie martwiła. Katie – no cóż, jest ładna, można nawet powiedzieć, że śliczna, ale pochodzi z biednego domu i naprawdę musi się uczyć by wypracować sobie świetlaną przyszłość. Tak też było tej nocy. Studentka zamknęła się w pokoju i usiadła do książek. Nagle zza drzwi usłyszała takie miarowe kapanie i diaboliczne wręcz chrząkanie. Przestraszona schowała się do szafy. Drzwi od pokoju otworzyły się. Odgłosy dobiegały coraz głośniej i wyraźniej. W końcu – ku przerażeniu Katie – doszło jeszcze drapanie w drzwi od kryjówki. Przerażona studentka nie potrafiła nawet szeptu z siebie wydobyć. W końcu chrząkanie i drapanie ustało, ale dziewczyna wyszła z szafy dopiero o wschodzie słońca. Na podłodze w pokoju leżała jej współlokatorka, cała blada, z poderżniętą krtanią połamanymi nogami i wyłamanymi paznokciami…
Sam seks co?
A jaki morał? Z dwojga złego to już chyba lepiej się uczyć niż imprezować…
Bless ya!
Akapit 1: Ze szkodliwoscia marihuany na otoczenie jest jak ze szkodliwoscia gier komputerowych na dzieci. Wypowiadaja sie i zakazuja ich sami specjalisci… tylko czemu nie od tej dziedziny? Dla przykladu… powstala pewna piekna ksiazka na temat szkodliwego wplywu gier komputerowych na psychike odbiorcow (glownie dzieci). Zgadnijcie jaki dyplom ma autorka? Psychologia? Pedagogika? A moze socjologia? Nie – EKONOMIA!
Akapit 2: O Kosciele to moze ja sie wypowiadac nie bede…
Akapit 3: Kwestia doboru partnera.
Ja myślę, rze nie.
no ja jednak wolałbym imprezować, Tomasz i nie powiesz mi, że Ty siedziałbyś spokojnie nad książkami, gdy ja bym czcił Boga Jah u Ciebie przed drzwami
Czym przejawia się nieuczciwość palacza Marihuany? Nie wiem, bo nie chce mi się myśleć. Ale wiem, że legalizacja Marii nic by nie zmieniła. Ludzie palili by tak samo jak wcześniej.
Jebać Kościół, ot co.
Hahah. Po przeczytaniu ostatniego zgniłem
. No cóż, przychodzi mi tylko jedno na myśl. Beatka o_0 (choć brunetka).
Potępienie dla osoby o nicku Baza.
Potpienie moi drodzy!
już teraz można nazwać go nieszcześnikiem.